bab1k blog

Twój nowy blog

Miłości wołam, szukam jak wiary,

Od gór do piekieł, nie znam jej miary,

Znany mi zapach, woń wczesnej rosy,

Co wznieca serce, niczym deszcz kłosy.

Wspominam tą twarz, jak słońca promyk,

Gdy pada na mnie, przestrzenny dotyk,

Spłoszony zając, chowa swe oczy,

Powoli jak zegar, dalej los toczy.

W sercu gwiazda kocham jak błękit

Głębie oceanu, dotknij mej ręki,

A miłośc zanurz, w serca niebie,

Jedyną gwiazdą, będę dla Ciebie.

Chory.

1.
Życie nałóg, oddycham jem,
Kiedy przyjdzie po mnie sen,
Milion pytań, jedno wiem,
Że każdy nałóg wykańcza mnie,

Zawsze gdy, problemów sznur,
Życie spada gdzieś kiedyś pluł,
Jedna chwila, jeden wdech,
Kolejny z nas odszedł, zdechł

Ref:
Jestem chory na śmierc,
Nie wieżę już w lepsze jutro.

2.
Gęsta mgła, a w środku ja,
Swymi myslami już dotykam dna,
To co czuję, to już wiem,
Życie przemija jak krótki sen.

Czarna noc, czuję Cię tu,
Chłód za plecami trzyma nóż,
Jedna chwila, odejdę stąd,
Żegnaj świecie nie wrócę już.

Ref:
Jestem chory na śmierc,
Nie wieżę już w lepsze jutro.

114. Pustynia

1.
Sypiecie piaskiem w oczy,
A ja uciekam właśnie tam,
Gdzie pustynia słów
Głośniejsza jest niż milion kłamstw.

Dziś słuchawki w uszach,
I oddalam się w swój świat,
Gdzie rozpływam się sam,
Z dala od waszych wszystkich kłamstw.

Czystsza od kłamstwa susza,
Właśnie tam gdzie pustynia,
Zero kropli wody, kliniczna śmierc,
Każde ziarnko prawdy boli,
Ale nigdy tyle co blizny waszych kłamstw!

Ref:
Nie ważne które z nich, jest ziarnem wolności,
Muszę ciągle iśc, przez burzę piaskową.
Nie ważne które z nich, jest prawdą i kłamstem,
Padę wtedy gdy, pustynia zabierze mi siły.

2.
Przepleciony nienawiścią,
Praw które nas mniemają,
Z bogatych biednych,
Z ludzi w bestie się zmieniają.

Przepleciony nienawiścią,
Uciekam gdzieś daleko stąd
Pustynia chowa drogę,
Właśnie tam gdzie poniesie mnie jej prąd.

Uwolnię się z niewoli,
Tego co mnie dziś otacza,
Nie będę wierzył, żadne z waszych słów,
Jak fatamorgana,
Zniknie wszystko to, co błędnie mnie otacza!

Jak wiatr.

1.
Idę przez życie dźwigając swój krzyż,
Samotnośc pcha pod górkę wciąż wzwyż,
A dokąd tak szarpie, sam tego nie wiem,
Może w ostatnią, wędrówkę po niebie.
Niesie mnie wiatr, gdy padam na kolana,
Po wskazówkę drogi, która mi znana,
Doskonale od gwiazd po granice piekła,
Jesteś jak wiatr, jak kawałek ciepła,

2.
Lżej nieśc życie, gdy nie jesteś sam,
Lecz smutne teksty powstałe z ran,
Tak ciężkie smutne jak blady księżyc,
Wspomnienia z blizny, serce wciąż dzierży
O wietrze nadziei, dziękuję za czas,
Może kiedyś odlecisz i nie będzie nas,
Jak domek z kart, runie krokiem do dna,
Gdy dawka Twego świata, ukaże się w snach.

3.
Tam w krainie marzeń wiatr chula swobodnie
By przeżyć najwięcej i umrzeć godnie
Daleko od księżyca i krwawego dębu
Bliżej anioła, magicznego kręgu
Ty zaś na zewnątrz wciąż dźwigasz kłopoty
Mądry dębie, musisz wiedzieć o tym;
Gdy drogą natury właśnie chcesz iść:
Wiatr umiera znacznie szybciej niż liść

Ref:
Więc podejdź wietrze, wiem że tu jesteś,
Już nie mogę dalej, oddaję Ci resztę,
Tylko zabierz mnie proszę w swój mały krąg,
Tylko zabierz mnie proszę, zabierz mnie stąd.

Zwierciadło

1.
Zgasło już światło, jak tęczy odbicie,
Gdy umilkła muzyka, kołatająca życie,
Jak chmury na szczycie gdy głaszczą cisze,
U boku umysłu który w oczach niczym klicze,
Od agresji do zgonu, jak odcisk na dłoni,
Rozrywamy już drugi gdy pierwszy się goi,
Na wrzącej wodzie tak skrapla się uśmiech,
W odbiciu zniknie wczesniej, a nieżeli uśniesz.

Ref: (2x)
Wszystko nas leczy, i wszystko zabija,
Pęknięte lustro, jest niczym żmija,
Jak czarny kwiat, jego pyłki śmierci,
Odbicie swojej duszy, i życie na krawędzi.

2.
Księżyc jak woda, ona wicąż nie ma smaku,
W podruży samych zalet, bądź samych braków,
Jak puste pudełko, co kryje druga strona,
Gdy pęknięte lustro, przy którym prawda skona.
Spalony pamiętnik, na iskrze nadziei,
Kawałek po kawałku, lustro swoje życie klei,
I wtacza swój żeton w wielki kawał mięsa,
Odbicie martwych postur, zamrożona tęcza.

Ref: (2x)
Wszystko nas leczy, i wszystko zabija,
Pęknięte lustro, jest niczym żmija,
Jak czarny kwiat, jego pyłki śmierci,
Odbicie swojej duszy, i życie na krawędzi.

3.
Pod płaskim obrazem, gdzie milknkną granice,
Niczym odcięty język, i nie mam już nic,
Tylko tyle mogę ile zmieszczę na tacy,
Srebnej niemal jak nóz, wbity głęboko w klatce,
To pajęczyna w sercu, rozdrabnia się ból,
Sypana na głęboką ranę – sól,
Tą duszą zwierciadło, kiedyś pęknie na pewno,
A ja rozsypię się z nim niczym spalone drewno.

Ref: (4x)
Wszystko nas leczy, i wszystko zabija,
Pęknięte lustro, jest niczym żmija,
Jak czarny kwiat, jego pyłki śmierci,
Odbicie swojej duszy, i życie na krawędzi.

111. List do K

1 komentarz

( nieorg. wersja )

Ref:
Gdybym tylko mógł, ubrac w słowa ten rytm,
I jak piórem, nakreślic list do K,
Bez imion i nazw, i tylko cisza,
Gdyż pięknośc tą, nie określają słowa.

Karmię klawiaturę, słowem większym niż słońce,
Niczym magma, serce czuję ma gorące,
Szczerośc jak lustro, jak drzwi na pustkowiu
A wszystko to nazwac w drodze ku jednem slowu,
Karmię klawiaturę, bo cisza jest za długa,
Na wylanie myśli gęstrzych niż dymu smuga,
Żaden mi alfabet, nie da ocenic Ciebie,
Nawet cechy pięknych kwiatów, rosnących na niebie,
Karmię klawiaturę, już kolorami tęczy,
Choc żadna z barw nie zna słowa które dręczy.
To skąś magia ta nadziemska wena,
Niczym prastare znaki jak wysoka słowa cena?
W końcu Karmię klawiaturę, wzrokiem rzuconym do gwiazd,
Zamyślony jak posąg, bez nadziei pytam każdą,
Która z was jak biblia umie dobrac słowo jedno,
Do x wartości jak strzelec by trafic w sedno.

Ref:
Gdybym tylko mógł, ubrac w słowa ten rytm,
I jak piórem, nakreślic list do K,
Bez imion i nazw, i tylko cisza,
Gdyż pięknośc tą, nie określają słowa.

Buduję taki świat, jak bajki małe dziecko,
Co pomieści cały ran niczym z poetycką tęczką,
I głębie tych oczu niemal jak poranek wczesny,
Bo tylko te chwile znają moje własne sny.
Buduję taki świat, gdzie wolnośc jest życiem,
Jak każde drzewo wiatr i gitarowe drżycie,
Po strunach długich dni, niczym kolejka górska,
Tylko wiarą do scieżek gdzie maluje się kurs.
Buduję taki świat, byś mogła się śmiac,
Jak słońce do ludzi gdy rozświetla ten świat,
Od ponurych min jak opuszczonych liter,
A najlepsze, że na marzenia, nie istnieje kwitek.
W końcu buduję taki świat, w którym piszę list,
Lekki jak piórko niczym spadający liśc,
Na duszę bialych róż, więc czego chciec więcej,
Gdy nie znam dobrych słów – już opadają ręce.

Ref: 2x
Gdybym tylko mógł, ubrac w słowa ten rytm,
I jak piórem, nakreślic list do K,
Bez imion i nazw, i tylko cisza,
Gdyż pięknośc tą, nie określają słowa.

Dolina wyrzaleń.

1.
Za oknem deszcz, w głowie pioruny,
Łzy pękają jak gitarowe struny,
Huragan myśli jedności z naturą,
Choc często to ona jest mi górą,
Bo każdego śmierc ściga do celu
Lecz nie szukam jak światełka w tunelu
Nie jest łatwo, nie zgrywam księcia,
Który za kase szuka na dnie sczęścia,
Jestem bardziej jak żebrak z puszką,
A w niej marzenia uśpione pod poduszką,
Spełniam je, owszem lecz tylko w snach,
Jak muzyka ciszy zagrana na łzach.
I tylko już szept, przemawiają losy,
Delikatny jak dotyk kropli rosy,
I marzenia spływają coraz dalej,
Jak pot po twarzy w dolinę wyżaleń.

Ref:
Jak krompla myśli, odłączonych od stada,
Bez szans na życie, jak dusza w ciele,
Ucieka do nikąd, gdzie serc jest gromada,
Jak ostatnie słowo to dolina wyrzaleń.

2.
Już kołysze świt jak korony drzew,
Blask za kołdrą chmur, cichy śpiew,
Wśród liści tańczących na wietrze,
Bo w końcu życiem jest powietrze.
To nie prawda, że Boga nie słychac,
On szumi pod uchem i nim oddychasz.
I to dzieli prawdę, tym się różni,
Że boga nie ma tylko w próżni,
Spójrz na lapę, wmów że to słońce,
Jak urwisko życia, nazywane końcem,
Lecz zgubiłem myśl gdzie był początek?
Rozlany jak woda na oleju wrzątek
Ten skarb uśmiechu, który tonie w snach,
Rzeczywistośc już bardziej jak gra
I marzenia spływają coraz dalej,
Jak pot po twarzy w dolinę wyżaleń.

Zostawiam na pamiątkę,

1.
Czas wakacji, wybieram więc wspomnienia,
Co z nich wyciągnę, to tylko są marzenia,
Zamkniętę jak kufer na ciężką kłódkę,
Utopionych w snach jak dziurawą łódkę,
Zostawiam na pamiątkę, mysli o Tobie,
Ten skarb uśmiechu tylko dla serca ozdobą
Nie zabierze mi go nigdy ani szatan ani bóg,
Jak pokusy, życie i śmierc, gdyby tylko mógł.

Ref: (2x)
Zostawiam na pamiątkę, i ani tchu więcej,
Nic nie mogę, czuję: mam związane ręce,
Jak niewinny skazaniec, ostatnie moje życzenie:
Ja mam więc i ty miej o mnie jakieś wspomnienie.

2.
List we łzach napisany czerwoną plamą,
Zatoką mysli, wypchniętych siłą z kranu,
I ponurych jak mgła, a w niej coś trwa,
Mała zagadka lśni niczym samotna kra,
Bez barw na jutro, zagadką tekstu klucz,
Jak życie w odbiciu weneckie lustro stłucz,
Zostawiam na pamiątkę, w sercu ten medalion,
Piekny jak bukiet, z czerwoną kamelią.

Ref: (2x)
Zostawiam na pamiątkę, i ani tchu więcej,
Nic nie mogę, czuję: mam związane ręce,
Jak niewinny skazaniec, ostatnie moje życzenie:
Ja mam więc i ty miej o mnie jakieś wspomnienie.

3.
Zacięta jak płyta, fotografia w oczach,
Gdy tylko zamykam, słowa długiego warkocza,
Same się kładą spac jak klocki domina,
A fotografia Ciebie, sama mi się przypomina,
Zostawiam więc dla Ciebie, pożegnalny list,
Pamiątka z głębin, gdy tylko wstaje świt,
Powtórka kąpiel w smutku, że słyszę granice,
Ciężkiego smutku, zamiast łamac wciąż je liczę.

Ref: (2x)
Zostawiam na pamiątkę, i ani tchu więcej,
Nic nie mogę, czuję: mam związane ręce,
Jak niewinny skazaniec, ostatnie moje życzenie:
Ja mam więc i ty miej o mnie jakieś wspomnienie.

Smutno tak.

Ref: (2x)
Smutko tak, gdy dookoła cisza gra,
Smutno tak, gdy wiatr ucieka,
Smutno, bo nie ma tutaj człowieka,
Który wie co znaczy: kochac.

Wałkuję sny, może kiedyś spełnią się,
Może kiedyś znajdę, a może jednak nie,
Jak wielkię słońcę tak kocham Cię,
Tak tym wspomogam moje szarne dnie.
Na dnie serca, nie czuję już echa,
Sam się gubię, uczucie czy cecha,
Od dawnych list, to miłośc człeka,
Zamyka się na świat niczym powieka.

Ref: (2x)
Smutno tak, gdy dookoła cisza gra,
Smutno tak, gdy wiatr ucieka,
Smutno, bo nie ma tutaj człowieka,
Który wie co znaczy: kochac.

Odległe myśli, od prawdy smutnej,
Że wyjdzie z ,wyspy bezludnej,
Jak Ikar, po tułacze żmudnej
Choc czasem, przyznam bywa to trudne,
Nic nie ucieka, lecz często goni,
I wiesz gubimy to, w ciągłęj pogoni,
Zamiast kochac, szukamy swej miłości,
Oszukani topimy się we łasnej szczerości.

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku,
Nie unosi się pychą, nie dopuszcza się bezwstydu,
Nie szuka swego, nie unosi się gniewem,
Nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości,
Lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy, wszystko przetrzyma.

Ref: (2x)
Smutno tak, gdy dookoła cisza gra,
Smutno tak, gdy wiatr ucieka,
Smutno, bo nie ma tutaj człowieka,
Który wie co znaczy: kochac.

. . .

2 komentarzy

Autoagresja – Nienawiść!

W czym zawiniłem?
Że jestem, że żyję,
Że rzucam tępą paranoje,
Którą głęboko kryję,
Mam tylko śmierć,
Chcę poczuć jej urok.
Poznać jej sekret!

Moje Ciało płonie krwią,
Pięści przeciwko mnie,
Zadają kolejny cios,
Zabijając cholerny chaos,
Kładę się ze łzami w oczach,
Zasypiam….. Zapominam…….

Samobójstwo – Lodowa Dusza

Tam wewnątrz
Wędrowała dusza
Która dawno upadła
Słysząc krzyki
Przerażonych myśli…

Nigdy śmierć
Nie była mi tak bliska
Patrząc na dłonie
Zimniejsze od lodu
Znikła linia życia
Zamilkła pod warstwą
Lodowatego zimna…

Samotność – Ból

To tak boli moje wnętrze,
Ból rozchodzi się wszędzie,
Ciężar ten dźwigam w sobie,
To moje życie na co dzień,
Wbity kolec w najczulsze miejsce,
W moje małe pęknięte serce,
Samotność zawsze tak blisko,
Gdy zraniony upadam nisko,
Marzę o wolności, chcę to mieć,
Pragnę zasnąć i ból ten zapomnieć.

Nieśmiałość – Zgaszone Płomienie

Każdego dnia
Wśród was
Oddzielony
Wciąż tam
Leżę sam..

Mimo wszystko

1.
Mimo wszystko dziękuję Ci za przeszłośc,
Gdy odeszłaś Ty, moje serce odeszło, 
Pragnę Boże, by pamięc trwała wiecznie,
Nie przemijała, jak mgła na rannym wietrze
Tak niewiele, by rozkruszyc swój słodki sen,     
Byłaś mi powietrzem, byłaś moim tlenem,
W oczach krew, a byc może poranna rosa,
Cięte życie to, rany serca niczym kosa,
Byc możę sen, to on chodzi za mną,
Byc możę koszamr, serce moje zamknął. 
Bajka na dobranoc, nie nosi heppyendu,
Z prochu jesteś, w proch się obrucisz,
Mimo wszystko dziękuję Ci za przeszłośc,
Gdy odeszłaś Ty, moje serce odeszło
Tak to jest, wciąż cierpię w smutku,
Mimo wszystko, idę sobie powolutku,

2.
Jeszcze deszcz, spłukuje zaschnięte usta,
Było pięknie, ręce nasze odbite w lustrach,
Dziś pusto, puste miasta i świątynie,
Korona w błocie, a właściciel zaginie,
To jest czas, zostawia nam złoto i chwile,
A to co kochaliśmy, zabiera w serca mogile,
Ja Mimo wszystko dziękuję Ci za przeszłośc,
Gdy odeszłaś Ty, moje serce odeszło, 
Pragnę Boże, by pamięc trwała wiecznie,
Nie przemijała, jak mgła na rannym wietrze,
Jednak wszystko pieprzy się niczym domino,
W środku głos : Ten czas już przeminął,
Uciekł prze palce, jak woda przez sitko,
Mimo wszystko, zalałem Cię jak przepitką,
Mimo wszystko . . .Ty Księżna wiesz…
kr### życie to tylko test.


  • RSS